Teksty (Reklama: ,)

Tiroth podniósł głowę, a jego wycie zaalarmowało wszystkich na Lądowisku i każdy Weyr, każdego smoka i każdego jeźdźca Pernu. Rozbrzmiewało poprzez Cechy i Warownie, od gór do nizin, i od morza do morza na obu kontynentach. D’rama oślepiły łzy, więc nie zauważył, że ekran Siwspa jest pusty. W Warowni Ruatha, Ruth zaryczał z bólu. Ludzie znajdujący się w Wielkiej Sali pobiegli do drzwi. Harfiarz! Harfiarz! Jaxom bez zastanowienia chwycił Sharrę za rękę i pchnął ją w dół schodów, gdzie Ruth już unosił się na tylnych łapach, z głową odrzuconą do tyłu i rozłożonymi skrzydłami. Jaxom! krzyknęła Sharra. Robinton! Coś mu się stało! Nie musiał jej popędzać. Wdrapali się na białego smoka. Ruth, potrzebny nam będzie Oldive powiedział Jaxom. Zabierz nas najpierw do Cechu Uzdrowicieli. Wynurzyli się prawie natychmiast na głównym podwórcu Cechu, a Ruth ledwo uniknął lądowania na głowie Oldive’a. Z powiewającą w jednej dłoni kurtką i swoją torbą z lekami w drugiej, Mistrz już zsuwał się po schodach. Powiedziałem mu! przekazał Ruth. W tej właśnie chwili smok z Warowni Fort zaczął wyć, a polatujące nad podwórcem stada jaszczurek ognistych popiskiwały dziwacznym dyszkantem. Co się stało Robintonowi? dopytywał się Oldive, wręczając Sharrze tobołek z lekami i wciągając na siebie jeździecką kurtkę. Żadne z nas nie ubrało się na lot? Nie martw się o nas krzyknął Jaxom pochylając się, by podać rękę Oldivemu i wciągnąć go na grzbiet smoka. Na Lądowisko, czy do Warowni Cove? spytał Rutha

(Reklama: , ,)