Teksty (Reklama: ,)
Na Lądowisko. Zabierz nas tam! Musimy być na czas! Ani Jaxom, ani Sharra nie zauważyli chłodu pomiędzy podczas tego pełnego niepokoju lotu. Smoki przybywały ze wszystkich stron, więc Ruth, nurkując, otarł się o dachy domów i wylądował przed budynkiem Siwspa, jeszcze raz unikając zderzenia z tymi na ziemi, które już zdążyły przylecieć na nagłe wezwanie. Za późno! krzyknął Ruth, układając skrzydła nad głową. Nie może być za późno! Rozstąpcie się, przepuście nas. Przepuście Oldive’a! Jaxom przepychał się ciągnąc za rękę Mistrza Uzdrowiciela, który utykając jakoś dotrzymywał mu kroku. Rozstąpcie się! Przepuście nas! W drzwiach stanął jak wryty. Piemur, Jancis, D’ram i Lytol stali kołem nad krzesłem. Znad oparcia widać było tył głowy harfiarza. Powstrzymując wzbierający szloch, Jaxom przesunął się w bok, żeby lepiej widzieć. Harfiarz wyglądał jakby spał. Zair, poszarzały, zwinął się przy jego szyi. Po prostu... zasnął... mówił urywanie Piemur. Już ostygł. Gdy zajrzałem tu ostatnim razem myślałem, że zasnął powiedział D’ram. Nie wiedziałem... Kryjąc twarz w dłoniach, odwrócił się. Siwsp! ryknął Jaxom.

(Reklama: , ,)
